Ha! Czy to można uznać za karmę?
Nieważne, czy Steven był mordercą, ani czy James na to zasłużył, ale taki łajdak jak James zasługiwał na to, by leżeć w śpiączce.
– Pan Ignatius jest już w drodze powrotnej – powiedział Ewan.
Steven nic nie powiedział. Po prostu odwrócił się, by na mnie spojrzeć. Byłam rozkojarzona, myśląc, że to zbyt duży zbieg okoliczności.
– Wracajmy zatem – powiedziałam.
Rodzin






