Tydzień później zaprowadziłam bardzo zdrowego i pilnie strzeżonego Fozziego do podestu przed krytą ujeżdżalnią, usadowiłam się w siodle, a potem wjechałam z nim do środka. Knight stał na środku ujeżdżalni ze skrzyżowanymi ramionami, bacznie mi się przyglądając.
– Kłus anglezowany, Kim – poinstruował. – Najpierw wyjmij stopy ze strzemion.
– Co? Dlaczego?
– Po prostu to zrób.
– Nie mam sze






