Pałac spowijała ciężka cisza, taka, która dusiła, zamiast przynosić ukojenie. Minęły trzy dni od koronacji, trzy dni od chwili, gdy książęta i Liora upadli, z krwią plamiącą ich ubrania, a krzyk królowej echem odbił się po wielkiej sali.
Teraz leżeli nieruchomo w komnatach królowej, z płytkim, lecz równym oddechem, a ich twarze były blade i pozbawione kolorów.
Królowa rzadko od nich odstępowała.






