Perspektywa Braxtona
Minęły całe dnie, a Adam wciąż nie zamienił z nami więcej niż garść słów. W każdym razie żadnych prawdziwych słów. Za każdym razem, gdy mijałem jego pokój, łapałem się na tym, że zwalniam, czekam i wbrew zdrowemu rozsądkowi mam nadzieję, że mnie zawoła.
Ale zamiast tego witała mnie cisza, głośniejsza niż cokolwiek, co mógłby powiedzieć.
Koronacja i naznaczenie zbliżały się z






