42
Perspektywa Liory
Gdy ostatnie nuty tego wieczoru przebrzmiały pod cichy brzęk kieliszków i cichnący śmiech, wypuściłam powoli powietrze, a ból policzków od wielogodzinnego uprzejmego uśmiechania się w końcu mnie dopadł. Moje stopy pulsowały tępym bólem w szpilkach, których założenia żałowałam już godzinę po rozpoczęciu wydarzenia, a w głowie wciąż wirował mi chaos minionej nocy.
Między obrazem






