SERAPHINA
Drgnięcie mojego ciała wystarczyło, bym wyrzuciła z głowy myśli o tym, co powiedział.
Moje ciało zbytnio nie obchodziło, co takiego powiedział. Czy to było to, co myślałam, że usłyszałam, czy też po prostu się przesłyszałam.
Wyginając plecy i podnosząc głowę, by na niego spojrzeć, zaskomlałam.
– Tatusiu, proszę, pozwól mi dojść – błagałam.
– Hmm, niegrzeczna Sera. A co powiesz na tak






