Mężczyzna ubrany był w dopasowany garnitur w kolorze głębokiego granatu, a przy mankiecie miał prostą srebrną spinkę z wygrawerowanym na wpół otwartym kwiatem.
Zszedł po schodach, spokojny i opanowany, a jego skórzane buty nie wydawały niemal żadnego dźwięku na marmurowych stopniach. Mijając Charlotte, rzucił niedbałe spojrzenie na popiół z papierosa u jej stóp.
– Ojciec prosił, by panna Lambert w






