– Jeśli ją wpuścisz i coś pójdzie nie tak, kto weźmie za to odpowiedzialność? – powiedziała Charlotte ostrym tonem.
Wydawało się, że już nie boi się Matthew.
Opadła na kanapę, zapalając papierosa z sfrustrowanym westchnieniem.
Matthew nie odezwał się ani słowem. Podszedł tylko i otworzył okno.
– Kto ją tu przysłał? – zapytał.
– Charles – odpowiedziała Charlotte, marszcząc brwi. – Poważnie? Nie wie






