Słowa Josepha i wyraz jego oczu wciąż na nowo odtwarzały się w umyśle Katherine.
Przycisnęła dłonie do płonących policzków, ale nie mogła powstrzymać uśmiechu cisnącego się na jej usta.
Był jak kamień wrzucony w jej spokojne życie, wywołujący zmarszczki, które nie chciały zniknąć.
I wcale nie unikała tych zmarszczek. Jeśli już, zorientowała się, że z niecierpliwością czeka na fale, które mogą przy






