Palce Donalda przesuwały się po gładkim podłokietniku jego krzesła, a bogate słoje drewna jarzyły się delikatnie w świetle lampy. Jednak ten łagodny blask nie potrafił ukryć burzy myśli wirujących w jego oczach.
Spojrzał na Josepha, który stał wysoko i prosto, a jego skrojony na miarę, ciemnoszary garnitur podkreślał szerokie ramiona i wąską talię. Jego twarz była nieodgadniona, z wyjątkiem tych u






