Stuart kucnął i przyciągnął Ninę w swoje ramiona, a jego głos dławiły emocje. – Nino, tak mi przykro.
Nina wyciągnęła swoją malutką dłoń i delikatnie dotknęła jego twarzy. – Tatusiu, nie płacz. Nic mnie nie boli.
Katherine wstała i bezszelestnie wyciągnęła Josepha z pokoju. Światło słoneczne wpadało przez okna, kąpiąc ich w ciepłym blasku.
– Myślisz, że powie nam prawdę? – zapytała cicho Katherine






