Carol znieruchomiała na ławce. Na jej twarzy wciąż gościł łagodny wyraz, ale lodowate spojrzenie Williama zamroziło ją w miejscu.
Instynktownie próbowała przysunąć się bliżej, lecz William podniósł dłoń, by ją powstrzymać – gest był nieomylnie zdystansowany.
"Panie Lambert, co... Co ma pan na myśli?" – zapytała Carol drżącym głosem.
Przygryzła wargę, próbując ponownie odegrać tę płochliwą rolę, al






