Ale wszystko na nic. Policja nawet nie zadała sobie trudu, by na nie spojrzeć.
Umundurowani gliniarze wpatrywali się w Josepha oczami zimnymi jak lód, traktując go jak zwykły przedmiot.
Jeden z nich nawet mocno go popchnął, szczekając niecierpliwie: "Ruchy! Nie ociągać się!"
Krew spływała po czole Josepha, ale odwrócił się gwałtownie, stając twardo przed Katherine. Jego głos był zimny i ostry jak






