Laboratorium wypełniały ciepłe, żartobliwe przekomarzania, a poranne światło rozlewało się po zimnych instrumentach.
Joseph ścisnął dłoń Katherine, a jego kciuk leniwie kreślił kółka na jej chłodnej dłoni. W jego spojrzeniu kryła się łagodność, której nie potrafił ukryć.
Zwrócił się do tłumu, zachęcając ich, a na jego twarzy wykwitł rzadki, promienny uśmiech. "Niedługo. Kiedy sytuacja się uspokoi,






