Elora – punkt widzenia
Chyba się przesłyszałam, prawda?
Nie było mowy, żeby właśnie wypowiedział te słowa. Nie było mowy, żeby odrzucił mnie w ten sposób.
Musiałam to sobie wyobrazić. Tak, to musiało być to. Bo jak Ronan mógłby odrzucić mnie?
Mnie?
To było niemożliwe, a jednak piekący ból przeszywający moje żyły, grożący rozerwaniem mnie na strzępy, zamazujący mi obraz przed oczami i sprawiający,






