Rozmyte głosy wokół mnie przebijały się przez ciemność. Początkowo były stłumione, przez co z zniekształconych krzyków mogłam wyłowić tylko kilka słów. Próbowałam protestować. Nie ufałam żadnej z osób w tym domu. Chciałam wyrwać się z uścisku, w jakim mnie trzymano, czyjkolwiek by on nie był. Moje dłonie były przykryte i spoczywały z powrotem na moich kolanach.
Kolejny przebłysk, a głosy stały się






