Loren otoczyła mnie ramionami i mocno ścisnęła.
– Och, dzięki Bogom, nic ci nie jest! Tak się martwiłam! Myślałam o tym, żeby wezwać personel i poprosić, by to powstrzymali, ale potem podniosłam wzrok i zobaczyłam profesora Lunerly'ego, więc uznałam, że może ktoś inny po niego zadzwonił, ale potem poczułam się podle i…
– Loren! – Delikatnie oderwałam ją od siebie. Spojrzałam jej w oczy. – Co ty ro






