Z perspektywy Zory
Gdy mrugając otworzyłam oczy, musiał już być ranek. Świeciło słońce, a w oddali słyszałam trenujących moich czterech przeznaczonych. Czyżbym zaspała? Dlaczego mi na to pozwolili?
Wtedy sobie przypomniałam. Choroba. Odejście Thorne'a. Powrót Thorne'a. Thorne wszędzie wokół mnie. W moim wnętrzu.
Bogowie.
Kochaliśmy się tylko raz, zanim owinął się wokół mnie, nalegając, bym odpoczę






