Z perspektywy Thorne'a
Cios był tak niespodziewany i całkowicie zaskoczył Thorne'a, że aż zachwiał się i poleciał do tyłu. Z nosa kapała mu ciepła krew, którą wytarł rękawem.
Kairos warknął, wciąż wściekły, i ruszył do kolejnego ataku. Thorne cofnął się, ale Max i Valentin zadziałali błyskawicznie, chwytając Kairosa za ramiona i powstrzymując go przed zadaniem kolejnego ciosu.
– Puszczajcie mnie –






