W sobotni wieczór znów spotkałam się z Maximusem.
Słyszałam ryk imprezy dobiegający z domu Kairosa na drugim końcu kampusu. Od razu wzbudziło to we mnie niepokój. Minęły zaledwie dwa tygodnie od mojego incydentu, a perspektywa, że coś takiego mogłoby się powtórzyć, wprawiała mnie w stan podenerwowania.
Maximus wyraźnie to zauważył, gdy tamtego wieczoru sparowaliśmy. Po jednym, wyjątkowo brutalnym






