Valerie POV
Ciężki zapach deszczu i mokrej ziemi lgnął do mojej skóry, gdy przekroczyłam wielkie wejście Domu Stada. Moje płuca wciąż piekły od gorączkowego biegu przez las, ale w chwili, gdy przeszłam przez próg, fizyczne wyczerpanie ustąpiło miejsca duszącej ścianie napięcia.
Powietrze w foyer było gęste — nie od zwykłego zapachu domu, lecz od ostrego, przypominającego ozon zapachu niepohamowane






