Valerie POV
Wpatrywałam się w swój nadgarstek, a oddech uwiązł mi w gardle. Zamrugałam raz, drugi, pewna, że leśne światło płata mojemu umysłowi figle. Ale kiedy spojrzałam ponownie, znak wciąż tam był, wyryty na mojej skórze niczym piętno.
Tatuaż sztyletu.
Moje serce tłukło się o żebra, a jego szaleńczy, rytmiczny łomot wydawał się wystarczająco głośny, by obudzić zmarłych. To była ta sama broń.






