POV Valerie
Pokój był zbyt mały jak na ilość mocy wibrującej w powietrzu. Nie chodziło tylko o przestrzeń fizyczną; chodziło o obecność mężczyzny siedzącego w kącie, którego cień rozciągał się po podłodze niczym drapieżnik czekający na odpowiedni moment do ataku. Czułam na sobie spojrzenie Viktora, ciężki, srebrny ciężar, od którego włoski na moich ramionach stawały dęba. Ale bliżej, znacznie bliż






