POV Viktora
„Królu, Królu!”
Głos Ronana ścigał mnie korytarzem, zdesperowany i odbijający się echem od zimnych kamiennych ścian siedziby stada. Nie zwolniłem. Nawet nie zaszczyciłem spojrzeniem służących, którzy wciskali się w tapetę, drżąc i kłaniając się nisko, jakby próbowali stać się niewidzialni. Ich strach był tępym szumem z tyłu mojej głowy, zagłuszanym przez absolutny chaos szalejący wewną






