POV Valerie
Powietrze w wielkim holu natychmiast zgęstniało, ciężkie od duszącej ciszy, która zapadła po moich słowach. Nikt się nie odzywał. Nikt nawet nie odważył się zbyt głośno oddychać. Przez długą, wydłużoną chwilę całe pomieszczenie trwało zamrożone w czasie, porażone druzgocącą falą uderzeniową mojego nagłego autorytetu.
Byli całkowicie oszołomieni. Zaskoczeni jadem w moim głosie i lodowat






