Viktor POV
Las był rozmytą plamą ciemnej zieleni i poszarpanych cieni. Oddałem stery Fenrisowi, pozwalając mojemu wilkowi prowadzić. To miało być wytchnienie — sposób na zagłuszenie hałasu rady, ciężaru korony i irytującej, natrętnej myśli o dziewczynie, którą miałem odrzucić za trzy dni. Chciałem być tylko kłami, pazurami i mięśniami, przedzierającymi się przez poszycie w jednym, pierwotnym celu.






