POV Valerie
Declan wpatrywał się we mnie z absolutnym, bezbrzeżnym niedowierzaniem w szeroko otwartych oczach. Wyglądało to tak, jakby jego mózg nie potrafił przetworzyć piekącej rzeczywistości mojej dłoni uderzającej w jego twarz, mimo że czerwony ślad już ciemniał na jego skórze. Jego dłonie zacisnęły się u boków w pięści z taką siłą, że aż zbielały mu knykcie, a klatka piersiowa unosiła się cię






