Z perspektywy trzeciej osoby
Aysel nieszczególnie przepadała za starym Alfą ze Stada Sanchezów, Bastienem. Nie była bezmyślną nawałnicą pazurów i kłów, łaknącą ataku w każdej chwili. Dzisiaj, w leżu tętniącym radosnym świętowaniem, nie zamierzała tracić energii na wywracanie stołów czy sianie chaosu. Oczywiście, gdyby inni spróbowali sprowokować konflikt, mogłaby posłać zaczepne machnięcie po obru






