„Dziękuję” – szepnęła cicho Sloane.
Kellan podwiózł ją pod Willę Sinclairów, ale nie odjechał. Wszedł za nią do środka.
Kłótnia w salonie urwała się gwałtownie.
Sloane spojrzała na Arthura siedzącego na środku sofy. „Dziadku, wróciłam” – zawołała.
Arthur wstał, machając do niej z uśmiechem. „Czy jedliście już kolację? Zostańcie i zjedzcie z nami, jeśli nie”.
„Ona postawiła mi makaron. Był niesamow






