Gdy tylko Sloane weszła do parku, z pobliskich krzaków dobiegło łagodne miauczenie.
„Śnieżka?” — zawołała cicho.
Rozpoznając jej głos, mała biała postać szybko wyłoniła się z zarośli. Śnieżka, mimo że była bezdomna, nie była brudna, choć wyraźnie wychudzona.
Sloane otworzyła jedno z zapakowanych dań, celowo wybierając najdelikatniejsze kąski z minimalną ilością przypraw, i postawiła je przed Śnież






