ROZDZIAŁ DZIEWIĘĆDZIESIĄTY SZÓSTY
PERSPEKTYWA SIENNY
Roman nagle osunął się na jedno kolano przede mną, dokładnie na środku restauracji, i zanim zdążyłam mrugnąć lub pojąć, co się dzieje, sięgnął do kieszeni i wyciągnął małe czarne pudełeczko.
Po prostu zamarłam.
Co tu się do cholery działo?
Zaparło mi dech w piersiach; stałam tam całkowicie zszokowana i przytłoczona, bo nie miałam pojęcia, że t






