ROZDZIAŁ DZIEWIĘĆDZIESIĄTY SIÓDMY
PERSPEKTYWA SIENNY
Zanim wróciliśmy do domu, wciąż próbowałam złapać oddech po tym wszystkim, co wydarzyło się wcześniej. Raz po raz dotykałam pierścionka, jakbym wciąż nie mogła uwierzyć, że to prawda. No bo jak? W jednej chwili jadłam steka, a w następnej byłam zaręczona. To wydawało się tak nierzeczywiste.
Zanim jednak zdążyłam w pełni oswoić się z tym uczuci






