ROZDZIAŁ 12
PERSPEKTYWA ZANE'A
Nawet nie pozwoliłem sobie na słowo. Po prostu wziąłem ją w ramiona, jakby od tego zależało moje życie, trzymając ją tak mocno, że bałem się, iż ją zmiażdżę. Ale nie mogłem puścić. Klatka piersiowa mnie bolała. Gardło miałem ściśnięte. Wszystko we mnie płonęło tym chorym poczuciem winy, przez które nie mogłem złapać tchu.
– Puść mnie! Zane, postaw mnie! – krzyczała






