ROZDZIAŁ PIĄTY
PUNKT WIDZENIA ZANE'A
Całowałem ją.
Nie tak, jak powinien brat, nie z wahaniem, poczuciem winy czy choćby krztyną przyzwoitości, nie, całowałem ją wszystkim, co miałem w sobie, z całym tym pieprzonym głodem i potrzebą, które dusiłem w sobie przez lata, a które teraz wyrywały się na powierzchnię tak szybko, że nie mogłem myśleć, oddychać ani się powstrzymać. Moja dłoń błądziła po jej






