Po spotkaniu Benjamin wrzucił telefon do kieszeni. Udał się z powrotem do swojego biura, gdzie w środku czekał już na niego Kingsley.
Z ponurym wyrazem twarzy, z Benjamina emanowała ponuro niewątpliwa aura napięcia. Gdy Kingsley to zauważył, zesztywniał z niepokoju.
„Posłuchaj mnie, szefie. Pozwól mi wyjaśnić!” – wykrztusił Kingsley.
Swoim mrocznym, posępnym wzrokiem Benjamin rzucił mu z ukosa tak






