Perspektywa Ethana
Obudziłem się o czwartej rano, wpatrując się w betonowy sufit mojej celi, wodząc wzrokiem po pęknięciach przypominających błyskawice.
Moje dłonie nie przestawały się trząść. To nie był strach; to była gorączkowa, poszarpana energia wywołana faktem, że zaraz ucieknę z więzienia.
To była ta noc.
Planowanie zajęło miesiące. To była złożona pajęczyna przekupionych strażników, zaplan






