Z perspektywy Bailey
Pchnęłam ciężkie, stalowe drzwi techniczne, a zardzewiałe zawiasy wydały z siebie cichy, żałosny jęk, który pochłonęła ogromna przestrzeń.
Wtedy to usłyszałam. Mokre, przyprawiające o mdłości uderzenie, po którym nastąpił cichy, gardłowy stęk – dźwięk, który rozpoznałam do szpiku kości.
"Kaleb!" – krzyknęłam, a mój głos rozdarł ciszę.
Nie dbałam już o to, by ukrywać swoją obec






