Z perspektywy Bailey
Wyciągnęłam kolejną walizkę ze swojego pokoju, sapiąc, podczas gdy kółka podskakiwały na podłodze.
– Wyprowadzasz się na Marsa? – jęknął David za moimi plecami.
– Po co ci tyle toreb? To tylko college!
– David, przestań narzekać – rzekłam, odgarniając włosy z twarzy. – Po prostu pomóż mi je załadować do samochodu.
– To szaleństwo – mruknął, ale mimo to złapał za jedną z walize






