Perspektywa Kaleba
Poranek w dniu sesji zdjęciowej nie przypominał normalnego dnia. Czułem się, jakby samo powietrze było naładowane innym rodzajem elektryczności, pulsującą wibracją, która zaczynała się w mojej klatce piersiowej i promieniowała aż po koniuszki palców.
Obudziłem się przed budzikiem, gdy szare, przedświtowe światło sączyło się przez zasłony. Pierwszą rzeczą, którą zrobiłem, wcale n






