Z perspektywy Bailey
Trzymałam w dłoni zimny karton mleka, ściskając go lekko.
– Powinniśmy wziąć zwykłe mleko – powiedziała stanowczym głosem.
– Owsiane jest najlepsze – odparł Kaleb, nawet na mnie nie patrząc. Wyjął karton z mojej dłoni, odłożył go z powrotem na półkę i zamiast tego chwycił mleko owsiane.
Jęknęłam i odwróciłam się, idąc szybciej wzdłuż alejki. – Zaczekaj – mruknął, a ja udawałam






