Punkt widzenia Kaleba
Szklane, przesuwane drzwi szpitala zasyczały, zamykając się za mną i odcinając zapach środków odkażających.
Przez chwilę stałem na chodniku; moje dłonie drżały. Wsunąłem je głęboko do kieszeni, żeby nikt nie zauważył.
Wciąż tam jest – pomyślałem. Gdzieś w ciemności.
Obserwuje i czeka na kolejną szansę, by dokończyć to, co zaczął.
Na samą myśl o dłoniach Ethana w pobliżu Baile






