PUNKT WIDZENIA ALINY
— O Jezu! — sapnęłam z przerażenia.
Rana wyglądała naprawdę makabrycznie. Krew przesiąkała przez niedbale owinięty bandaż.
— Nic wielkiego. — Wzruszył ramionami.
Lekko nacisnęłam na ranę, co sprawiło, że ostro się skrzywił.
Mężczyźni i to ich durne ego.
— Coś mówiłeś? — Posłałam mu mordercze spojrzenie. — Musimy zawieźć cię do szpitala.
— Nie. Żadnych szpitali — odpowiedział s






