PUNKT WIDZENIA AUTORA
"Panie Blackwood." Przywitał się Cobi, dając radę utrzymać mocny i równy głos, mimo napięcia, które mrowiło go na karku.
Lucian kiwnął raz głową, a jego wyraz twarzy był nieodgadniony. "Mogę wejść?"
Lucian wszedł z dominującą prezencją kogoś, kto przywykł do bycia panem każdego pomieszczenia, do którego wkraczał, nawet nie czekając na pozwolenie Cobiego. Ace postępował tuż za






