PUNKT WIDZENIA AUTORA.
Kolacja w Posiadłości Evergreenów była zazwyczaj gwarnym wydarzeniem, pełnym śmiechu, cichych rozmów i nieustannych prób Luny, by stół przypominał dom, a nie imperium. Ale tamtego wieczoru coś wisiało w powietrzu, subtelne, lecz ciężkie.
Miękkie światło żyrandola rzucało złoty odcień na stół, połyskując na pięknych sztućcach i kryształowych kieliszkach. Darius, siedzący u sz






