Z PUNKTU WIDZENIA AUTORA.
Cichy szelest papierów i ciche buczenie żyrandola były jedynymi dźwiękami w pokoju, miarowymi i cichymi. Alina stała na drugim końcu pomieszczenia, jej palce muskały grzbiety starych ksiąg rachunkowych, ułożonych starannie na niebotycznej półce.
Nigdzie nie było ani pyłku kurzu, a każda powierzchnia była czysta i lekko lśniła w przyćmionym świetle.
Za nią Damien wylegiwał






