Z PUNKTU WIDZENIA AUTORA.
Alina wciąż tkwiła w ramionach nieznajomego.
Przez sekundę świat wydawał się wokół niej wirować, ale nie w przyprawiający o zawroty głowy, przytłaczający sposób charakterystyczny dla paniki. To było raczej to subtelne, zapierające dech uczucie, które pojawia się, gdy coś… ktoś… niespodziewany kradnie ci powietrze prosto z płuc.
Jego ramiona oplatały ją mocno; były ciepłe






