PUNKT WIDZENIA AUTORA.
Tymczasem dłonie Luny wciąż spoczywały lekko na dłoniach Aliny. – Już po wszystkim – szepnęła, choć w jej tonie nie było żadnego pocieszenia. Jej oczy zdradzały bezradność; chciała chronić przed tym swoją córkę, ale nic nie mogła zrobić.
Alina czuła się, jakby uwięziono ją w innym wymiarze. Mimo że dłoń matki spoczywała lekko na jej dłoni, próbując służyć za cichą kotwicę, w






