PUNKT WIDZENIA AUTORA.
Wkrótce weszła Luna ze stylistką u boku, niosąc tacę ze starannie złożonymi ubraniami i dodatkami.
– Alino, słoneczko – powiedziała delikatnie Luna, próbując ukryć własne wyczerpanie i zmartwienie – musimy cię przygotować. Prasa wkrótce tu będzie. Upewnijmy się, że będziesz wyglądać... reprezentacyjnie.
Alina nie podniosła wzroku. Wyszeptała tylko: – Nie chcę.
Luna podeszła






