Z PUNKTU WIDZENIA AUTORA.
Poranek nadszedł zbyt szybko.
Alina nie spała już zanim słońce w pełni wzeszło nad posiadłością Evergreenów. Prawie nie spała; radosne oczekiwanie wprawiało jej umysł w ruch długo po północy. W chwili, gdy otworzyła oczy, usiadła na łóżku, wpatrując się w drzwi, jakby mogły nagle znów zamknąć się na klucz. Ale nic takiego się nie stało. Żadnego strażnika na zewnątrz. Żadn






