Moana
– Kat? – zawołałam.
Mojej ochroniarz nigdzie nie było. W jednej chwili stała tuż obok mnie, a w następnej po prostu… zniknęła. Po prostu rzuciła się do biegu i nawet nie obejrzała się za siebie.
Może znalazła korzenie waleriany, pomyślałam, choć w głębi duszy wiedziałam, że to nie to. Zostawiła mnie; chociaż nie miałam pojęcia dlaczego.
– Halo?
Zaczęłam biec w kierunku, w którym zniknęła. Na






